Od korporacji po własny biznes!

Od korporacji po własny biznes!

Praca w korporacji czy własny biznes? Na to pytanie wielu szuka odpowiedzi. Poznaj historię, w której manager z korporacji postanawia zmienić swoje życie.

7 rano. Dzwoni budzik. Jest to najbardziej znienawidzony przeze mnie dźwięk. Dźwięk, który oznacza rozpoczęcie dnia. Kolejnego beznadziejnego dnia. Zastanawiacie się dlaczego tak mówię? Bo nie mam się z czego cieszyć. Od kilku lat ta sama historia. Wstaje, idę do pracy w swojej „ukochanej korpo”, a po wyjściu z niej wracam do domu, kładę się na sofie i po 5 minutach zasypiam ze zmęczenia. Kiedyś moją pasją było bieganie, ale teraz nie mam na to, ani siły, ani ochoty. Pracuję jako manager w jednej z korporacji.

Życie na stanowisku managera

Ludziom, którzy obserwują mnie z boku może się wydawać, że prowadzę życie idealne. Całkiem nieźle zarabiam, mam swój gabinet i grupkę osób, którymi zarządzam. Rzeczywistość jest całkiem inna. To prawda, na kwestie finansowe nie mogę narzekać, ale praca na stanowisku managerskim jest daleka od ideału. Ciągłe wymagania ze strony przełożonych, presja aby zespół osiągał lepsze wyniki, niekończące się zebrania i raporty. Wiesz co jest najgorsze? W pewnym momencie zauważyłem, że wir korporacji wciągnął mnie całym sobą, nawet nie wiem kiedy. Za wszelką cenę chciałem pokazać, że potrafię, że jestem w stanie osiągnąć założone cele, bez względu na konsekwencje. Krótko mówiąc jeden wielki wyścig szczurów. Od czasu do czasu dostaję polecenie od przełożonych o wskazaniu najsłabszych ogniw w zespole, które należy zwolnić, bo nie pomagają w osiągnięciu założonych celów.

Chociaż z pracownikami też bywa różnie. Bardzo często zatrudnia się przypadkowe osoby, które nie mają, ani doświadczenia, ani wykształcenia do pracy na danym stanowisku. Proponuje się im najniższą możliwą pensję i stara zamydlić oczy szybką ścieżką awansu, darmową opieką medyczną czy punktami, które można wymienić na bilety do kina. Po jakimś czasie osoby te po prostu odchodzą, twierdząc, że praca w korpo nie jest dla nich. Kolejne wezwanie na dywanik do szefa, i pytanie dlaczego w moim zespole jest tak duża rotacja pracowników? A co ja mam wtedy odpowiedzieć? Nie mam już siły tłumaczyć, że należy przykładać większą wagę do rekrutacji, że szkolenie co chwile nowych osób też kosztuje, nie tylko nasz czas, ale i pieniądze.

Czy muszę być tylko pionkiem w organizacji?

Mimo zajmowanego stanowiska nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Jestem tylko pionkiem, który nie może podejmować własnych decyzji. Dopóki robię to co mi każą jest dobrze. Jeszcze kilka lat temu chciałem przeforsować swoje pomysły, usprawnić procesy, ale nikt nawet nie chciał o tym słyszeć. Po czasie poddałem się.

Tak naprawdę stoję w miejscu. Zajmuję to samo stanowisko od 5 lat! Raczej na żaden awans się nie zapowiada. Wszystko to kosztuje mnie bardzo dużo. Muszę pracować więcej niż przeciętny pracownik, nie mogę w nocy spać, bo ciągle myślę o tym, co mam do zrobienia kolejnego dnia, jestem ciągle poirytowany i zmęczony. Każdy dzień wygląda tak samo, nie ma we mnie już tej radości, którą kiedyś w sobie miałem.

Tak kiedyś wyglądało moje życie. Straszne prawda?

Podejmij działania i załóż swój biznes!

Na szczęście to już przeszłość. Pewnego dnia postanowiłem rzucić pracę w korporacji i to była najlepsza decyzja mojego życia! Czy łatwo było mi ją podjąć? Uwierz mi, że nie. Wiedziałem jednak, że nie chcę tak żyć i muszę coś zmienić. Kiedyś byłem człowiekiem pełnym pasji, ambicji, który wierzył, że ciężką pracą może osiągnąć sukces. Korpo sprowadziło mnie mocno na ziemię. Tak bardzo zatęskniłem za sobą sprzed kilku lat. Długo zastanawiałem się, co mogę zrobić ze swoim życiem. Co będę robił, z czego żył jak stąd odejdę? Praca na stanowisku managerskim dawała stabilność finansową. Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować.

Po tym wszystkim czego doświadczyłem pracując w korpo wiedziałem jedno – to nie jest miejsce dla mnie! Zamarzyłem o własnym biznesie, w którym sam sobie będę szefem, ale brakowało mi odwagi i doświadczenia. Na początku kompletnie nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Dużo czytałem i szukałem pomocy u bardziej doświadczonych osób.

Warsztaty biznesowe to dobry start

Postanowiłem, że zacznę od warsztatów biznesowych. Poczułem, że muszę zaufać komuś, kto naprawdę się na tym zna. Znalazłem firmę zajmującą się tworzeniem aplikacji webowych, która w swojej ofercie miała tego typu warsztaty. Umówiliśmy się na spotkanie u nich w firmie. Opowiedziałem im o swoim pomyśle. Stwierdzili, że jest to pomysł, który naprawdę ma duże szanse na powodzenie. Pamiętam, że zadawali strasznie dużo pytań, ale dzięki temu określiliśmy grupę docelową, przeanalizowaliśmy rynek i konkurencję, stworzyliśmy mapę produktu. Jeszcze podczas tego samego spotkania zapadła decyzja o stworzeniu MVP, czyli pierwszej funkcjonalnej, ale nie w pełni doskonałej wersji produktu. Bardzo spodobał mi się ten pomysł. Oprócz tego, że stworzenie MVP nie wymagało ode mnie dużych nakładów finansowych, to pozwalało sprawdzić w praktyce, czy pomysł faktycznie znajdzie swoich odbiorców. Produkt miał być gotowy w 3 miesiące i tak też się stało.

Był to dla mnie intensywny czas, chciałam się jak najlepiej przygotować do tego nowego etapu w moim życiu. Początki były trudne, ciągły strach czy sobie poradzę, czy mój pomysł osiągnie sukces. Wiedziałem, że muszę zrobić wszystko, aby tak się stało, bo o powrocie do korporacji nie było mowy! I udało się! Pierwsze pozytywne opinie po wypuszczeniu produktu na rynek dodały mi takich skrzydeł! Do teraz pamiętam uczucie, które mi wtedy towarzyszyło.

Dzisiaj mam własną firmę, zarządzam grupą ludzi, ale nie ma to nic wspólnego z zarządzaniem którego doświadczyłem w swojej poprzedniej pracy. Chcę, aby moi pracownicy czuli się ważni, żeby wiedzieli, że tak samo jak ja mogą głośno mówić o swoich pomysłach. W tym momencie zatrudniam około 10 pracowników, biorę czynny udział w procesie rekrutacji. Tym samym udało mi się zbudować zespół o wysokich kompetencjach, na który zawszę mogę liczyć.

Dzięki ciężkiej pracy stworzyliśmy produkt, który stale rozwijamy. Osiągamy całkiem niezłe przychody jak na firmę z 3 letnim stażem. Czasami jest ciężko, dalej pracuję więcej niż przeciętny pracownik, ale za nic nie wróciłbym do swojego dawnego życia.

P.S. Jedyną rzeczą z przeszłości, do której wróciłem jest bieganie. Właśnie przygotowuję się do maratonu.

Spodobał Ci się artykuł?

Masz pytania? Zacznijmy rozmowę! 🙂

Klikając wyślij, zgadzasz się na wykorzystanie Twojego adresu email oraz imienia do kontaktu elektronicznego, a także do przesyłania wiadomości marketingowych. Administratorem Twoich danych osobowych jest Graphicbox Sp. z o. o. ul. Lwowska 6/201, Rzeszów. Więcej w polityce prywatności.

Form Men

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *